Posty

Kieckę na dupę włóż

Kto ma zawszę rację?
No kto?
Mamusia...

Mama zawsze mi mówiła, że kobiety to w sukienkach chodzą...jednak ja posiadałam inny plan i na swoje nogi i na całą kobietę. Miałam 9 lat, sto piegów na nosie, obdrapane kolana, łokcie i brodę. Całości dopełniały łobuzerskie kitki. Postanowiłam więc być chłopakiem. No nijak tutaj miejsca nie było dla sukienek czy innych spódniczek.

Do tego stopnia chciałam być tym facetem, że nawet próbowałam sikać na stojąco (znaczy się, podejmowałam ryzykowne próby kończące się olaniem siebie samej, bo ja z tych ludzi jestem, co to wszystkiego w życiu muszą spróbować. Seks z kobietą też przeszedł. A co? Bo jak sen to się nie liczy?...orgazm po przebudzeniu był w chuj realny, a prześcieradło mokre. Także jeden do zera dla Morfeusza).

Wyobraźcie sobie sami jaką ja traumę przeżyłam, gdy do komunii MUSIAŁAM iść w czymś, co nie ma połączenia pomiędzy nogami!

Dziś wspominam to ze śmiechem i radosnym "pfff". Jednak wtedy, gdy cały świat walił mi się na łeb …

Z okazji i bez okazji, życzę wszystkiego co powoduje uśmiech

Życzę Wam zdrowia i pieniędzy. W czeluści tyłka mam romantyczne frazesy o tym, że pieniądze szczęścia nie dają. Dają, wystarczy otworzyć moją szafę. Dział z sukienkami i półka z butami.
Na uroku osobistym człowiek daleko nie zajedzie. Życzę też awansów, podwyżek, większej odporności na kaca, uśmiechów, mniej wkurwiających ludzi na metr kwadratowy, pokory, szacunku, samozaparcia i dystansu - do lodówki też! I jeszcze spełnienia marzeń. Ale tego nie życzę. To sobie każdy sam może ogarnąć. :). Naprawdę.

Praskie klimaty

Dziś zabiorę Was w podróż po Warszawie.
Pozachwycamy się pięknem stolicy, przystaniemy na chwilkę i w niemym podziwie dla otaczającego nas świata, oddamy się refleksji.
Żartowałam.

Napisze Wam jak zawędrowałam na Pragę i Bazar Różyckiego.

Wcześniej jednak byłam w takim w członka lansiarskim miejscu, co to się znajduje przy samej Wiśle i pełno tam odkrytych kostek, puszapowych pośladków i smartfonów. Tego ostatniego to miałam wrażenie, że więcej nawet niż samych ludzi.
Potrzebne było mi pójście tam tylko po to, żeby zobaczyć kontrast dla odległego o zaledwie kilka kilometrów nieco bardziej "dzikiego" klimatu.

Na Bazar trafiliśmy niechcący...szukając go. No po prostu nagle się na nim znaleźliśmy, bo chcieliśmy gdzieś w spokoju machnąć po seteczce. Było tam mnóstwo podniszczonych budek, które pełniły funkcję mini sklepików. Ludzie już sobie poszli, więc nie było za bardzo na czym oka zawiesić...

No cóż.

Pochodziliśmy chwilę między tymi budami, wypiliśmy co było do wypicia i zab…

Czego ludziom brak?

Postanowiłam się ciut powymądrzać w temacie ludzkiej natury.

Bo mogę.

Jest to moje prywatne zdanie i Ty, drogi czytelniku tak naprawdę możesz się z nim albo zgodzić i przybić ze mną wirtualną piątkę, albo powiedzieć, że umyłam dziś rano głowę w kiblu i mnie posrało nieco.

No to w czym ja widzę te braki?

W dystansie.
Bo kurde mam takie odczucie graniczące z pewnością, że większość ludzi myśli, że dystans to się zdobywa podczas wyścigu jakiegoś. Że dosłowność pewnych zdarzeń lub słownych wypowiedzi, jest nie-do-pod-wa-rze-nia nawet przez łom.

W pokorze.
Absolutny brak posiadania własnych niedoskonałości. To uważam że jest dobre...tylko kurde, nie za dużo tych ideałów na świecie? Ja na ten przykład wiem, gdzie znajdują się moje wady. W kuchni. Staram się więc robić wszystko, aby mieć z nimi jak najmniej do czynienia i tym samym z ogromną pokorą omijam to pomieszczenie.

W ego.
To znowu czasem urośnie do tak niebotycznych rozmiarów, że człowiek zaczyna w lusterku widzieć pępek świata zamia…

Potrzebne pomysły (z archiwum bloxa)

Postanowiłam przejść się na zakupy. Coś mnie podkusiło żeby nie jechać autem, jak to zawsze dla wygody dupy robiłam.
No to poszłam.

Pada troszkę, zimno, do sklepu ponad kilometr. Dam radę przecież. Założyłam specjalnie na taką okazję majtki z symbolem Supermena!
Kupiłam co miałam kupić, zapakowałam wszystko do torby i wracam do domu.
Idę sobie i majtam torbą niczym Czerwony Kapturek koszyczkiem i nagle JEB. Reklamówka się rozerwała na wszystkie części świata. Zakupy oczywiście dokonały wyjebania.

A ja co?

A ja stanęłam i rzuciłam taką qrwą jego macią, że aż sama na chwilę zamilkłam w ogromnym podziwie, że ja tak mogę. Że aż tak umiem. Dodatkowo zaczęło jeszcze mocniej padać - no bo przecież musiało akurat wtedy. Czekało na to, aż mi się ta torba rozerwie i wtedy zaczęło. Bo nie mogło w czasie, kiedy już bym do domu weszła.

Myśl. Myśl. Myśl.

Objawienie. Przypomniał mi się jeden z moich najulubieńszych seriali z lat pryszczatej nastolatkowości -
Mag-gajwer!!!!!
Zdjęłam kurtkę, związałam…

Świecie mój (z archiwum bloxa)

Jestem sobie ja.
Szczęśliwy człowiek.

Chociaż PODOBNO kobieta to nie człowiek. PODOBNO przeprowadzono kiedyś eksperyment. Drogą szła para płci obojga i wtenczas ktoś za ich plecami ryja drze w te słowa:
-Ej człowieku! Stój!
Odwraca się tylko mężczyzna.

I są oni.
Nieszczęśliwi ludzie...bo ja jestem szczęśliwa.

Paradoksy życiowe wypływają z każdej dostępnej dziury - interpretacja wedle uznania.

Ileż to razy można w swoim życiu usłyszeć nieśmiertelne:

"Bo ja na Twoim miejscu to bym zrobił inaczej"
Ale nie jesteś na moim miejscu i marnujesz tylko swoją cenną energię na to, co byś zrobił jako ja. Jesteś sobą, bo takie masz w tym życiu zadanie. Wywiąż się więc z niego jak najlepiej.

"Po co Ci ten tatuaż? Mnie się on nie podoba"
Ma prawo Ci się nie podobać, dokładnie tak samo, jak mnie ma prawo się podobać. I wcale nie muszę Ci się tłumaczyć i przekonywać, czemu go mam. A już bankowo nie muszę pytać się o pozwolenie na zrobienie go. Jest to prywatna sprawa moja i mojego n…

Wódka wódce (z archiwum bloxa)

Wypiłam ją w swoim życiu trochę wódek. Skutki były różne. Opłakane też.

Czasem w wymownym, acz pogardliwym milczeniu unosiłam brew do góry i z obrzydzeniem kierowałam swe myśli do producentów tego alkoholu "To ma być qrwa wódka?" mówiłam i stukałam się w czoło lub w oko.
Niekiedy, w dniu następnym, dochodziłam do wniosku...albo i dwóch wniosków. Po pierwsze, gdy podlewasz się alkoholem, nie pisz smsów i nie dzwoń do nikogo, a najlepiej zgub telefon.
Po kolejne NIGDY WIĘCEJ NIE PIJ!

Były też chwile, gdy wyznawałam miłość muszli klozetowej, a robiłam to jednocześnie w języku francuskim, polskim, rosyjskim, angielskim i niemieckim. Taka ciut patologiczna ze mnie poliglotka. Może i końcówki zjadałam, może i źle odmieniałam przez osoby (szczególnie te, które namawiały mnie do picia), ale kwieciście było.
Oczywiście nie znaczy to, że ja piję dużo i często. No nie, czasem jadę na imprezę i jestem tam jedyną trzeźwą osobą. Wtedy patrzę i myślę ,,co ja qrwa tutaj robię?!?!,,
No napra…

Czy dziecko może być dzieckiem? (z archiwum bloxa)

-Możesz mi powiedzieć, czemu z pracy domowej z matmy masz pałę?
-Bo ją zrobiłem w myślach
Spadły mi wszystkie zasłonki z okien.
No co miałam zrobić? No nic. Tak pomyślał  i tak zrobił.

Staram się nie oceniać , bo wiecie...każdy jest inny.
I to wystarczy.

ALE JAK KURWA ZOBACZYŁAM JAKIE MOJA ZNAJOMA ZAMIEŚCIŁA ŻYCZENIA URODZINOWE DLA SWOJEJ CÓRKI NA FEJSBUKU, TO MI SIĘ SAMA NIE WIEM CO Z MÓZGIEM ZROBIŁO. NIE BYŁO TO DOBRE UCZUCIE.

Napisała "MIMO że nas zawodzisz, nie możesz spełnić wszystkich naszych oczekiwań, mimo że Cię krytykujemy(...) to Cię kochamy"
Oczywiście że było tam wiele słów o miłości. I jestem pewna, że były one jak najbardziej szczere, ale te kilka zdań mnie zwyczajnie zabiło.

Dziecko NIGDY nie zawodzi.

Pierdol SWOJE oczekiwania względem dziecka. Jeśli chcesz czegokolwiek od kogokolwiek wymagać, to stań przed lustrem i tam złóż listę skarg i zażaleń. To samo tyczy się krytykowania. Dziecko krytykowane będzie krytykować, potem przeobrazi się we wkurwiającego nas…

Tak się bawią, tak się bawią do-ro-śli!

-A może się poboksujemy? - słyszę pytanie.
-No jasne! - przecież ja do takich durnych zabaw, to jestem pierwsza.
-Tylko uważaj, bo jestem szybki! - z ust mojego sparingpartnera pada ostrzeżenie.
-Chciałbyś!!! - moja lewa brew unosi się do góry, w geście zabójczo kpiącej pewności siebie.
15 sekund później, po ustalonych zasadach, że wygrywa ten, kto pierwszy trafi przeciwnika w ciało, dostaję takiego strzała na twarz, że nie wiem kto mi to zrobił i za co!
Jest romantycznie.

Do bólu...

No dzień dobry poniedziałku

Z samego rana natrafiłam na bardzo "motywujący" obrazek, mówiący o tym, że nasze życie jest tak bezwartościowe, iż nie warto się nim przejmować.

Czyli można spać dalej, a świat niech się wali.

Ja wiem, to tylko taki prześmiewczy mem, który mamy traktować z poczuciem humoru.
Czy aby na pewno?

Jak tak przez pięć minut będę przewijała swoją fejsbukową ścianę i patrzyła na tego typu obrazy, to dojdę do wniosku, że ludzie działają pod sarkastycznie-ironiczną przykrywką. Niby kurde dla przysłowiowej beki udostępniają te obrazy, ale coś w tym jest...
Zupełnie jakby to celowa robota była, żeby się czuć gorszym, słabszym, bardziej bezwartościowym od innych ludzi.

Może to nasza kolejna narodowa dyscyplina sportu?
Żeby w pocie czoła wstawać w ten jebany poniedziałek, z grymasem bólu zrobić poranną kupę i czekać do piątku.

We wtorek też czekać do piątku.

W środę również.

W czwartek czekanie jest zdecydowanie milsze, bo rozpościera się wizja dnia jutrzejszego.

Nastaje w końcu ten upragni…

Kawalerski z piekła rodem (z archiwum bloxa)

Wyobraźcie sobie taką sytuację...

Ma się odbyć wieczór kawalerski.

Lokal gdzie pracowałam oficjalnie jako kelnerka, a nieoficjalnie byłam człowiekiem od wszystkiego, należał do faceta, którego kolega chciał zrobić swojemu kumplowi wieczór kawalerski.

Także właściciel tej budy też był na imprezie. Do momentu aż sobie nie poszedł. Lub go wynieśli.

Wszystko już wiecie. Mogę dalej.

Było na początku grzecznie. Jak się okazało za grzecznie, bo jak coś się zaczyna spokojnie, to potem tylko wielkie pierdolnięcie może okazać się finałem dla całej sytuacji. Patrzcie na początki ,,chodzenia,, ze sobą, takie zazwyczaj sielskie i anielskie, a później to się bramy piekieł otwierają.

Jeśli dobrze pamiętam, towarzystwo zbierało się od godziny 19-nastej i do jakiejś 20:30 zachowywali się tak, jak przystało na porządnych obywateli.

Półtorej godziny spokojnie wystarczyło żeby alkohol przejął władzę nad ich mózgami.

Wymyślili więc że zadzwonią po striptizerkę. Ja i moja szefowa podsłuchałyśmy tych rewela…

Pokrzywdzone wnioski...tfu, włoski.

Od kiedy pamiętałam moje włosy były grube i było ich dużo. Kiedy tylko wchodziłam do fryzjerki, ta załamywała nożyczki nad nimi i z ciężkim sercem siadała do pracy. Ileż ja się nasłuchałam zazdrosnych uwag...teraz wiem, że powinnam sobie czerwone wstążeczki na łbie wiązać celem zapobiegania urokom wszelakim.
Nawet tym z dupy wziętym.

Kilka lat temu wszystko minęło i porost zaczął mi wypadać tak, że mogłabym z niego kobierce tkać. O ile oczywiście umiałabym to robić. W zasadzie dobry pomysł na biznes, do przemyślenia, bo patentu nie ma, także bierzcie z tego wszyscy.
Wkurwiałam się wtedy okrutnie na stan mojej głowy. Kitka przypominała zlepek paru zaledwie nitek, warkocz był cieńszy niż mysi ogon, nawet kok wyglądał nędznie.  W celach ratowniczych próbowałam wielu rzeczy, bo i szamponów i zabiegów i tabletek i obcinania i gróźb że im "nogi z dupy powyrywam". Wszystko o kant chuja można było potłuc. Czy jak to się tam pisze. 
I nagle, olśnienie!  Przecież od zarania dziejów lu…

Clint Eastwood i ja (z archiwum bloxa)

Przyśnił mi się Clint.

Clint Eastwood.

Chciał mnie.
Nie wiem za bardzo do czego byłam mu potrzebna, ale pal licho. Właściciel najbardziej posępnego i przeszywającego spojrzenia na całym świecie był mną zainteresowany do tego stopnia, że podał mi adres swojego bloga i pozwolił go komentować.
Niestety zapomniałam tego adresu i się nim z tutaj nie podzielę. Za co oczywiście najmocniej przepraszam.

Wracam jednak do snu.
Rzecz się działa na jakiejś imprezie rodzinnej, na której on też był. Wpadłam mu w to jego świdrujące oko do tego stopnia, że zaczął ze mną rozmawiać. Po polsku oczywiście. Później, jak to we śnie bywa, znalazłam się przy stawie, a Clint był tam ze mną. Staw ów był wypełniony po brzegi czerwoną wodą, może kogoś tam wcześniej zamordowali, ale nie wnikałam.
No bo przecież Clint!
Byłam dla niego niedostępna, mój amant natomiast bardzo chciał uzyskać moją atencję.
Acha, bo zapomniałabym, on był w tym śnie w całkiem aktualnym wieku, czyli miał 89 lat i niesamowicie mnie kręcił.…

Ania (z archiwum bloxa)

Małżeństwo.
Dziecko jedno, całkiem duże, bo potrafiące już trzasnąć drzwiami, w ramach wyrażenia swojego zdania na temat wynoszenia śmieci, sprzątania w pokoju czy odrabiania lekcji.

Na wszystkich imprezach on był królem stołu. Dowcipny, zawsze mający w rękawie opowieść, która wprowadzi gości w stan przyjemności i nirwany.
Lubiany, cyklicznie zaprasza znajomych, wódkę postawi, dobre jedzenie w domu ma.
Wesoły chłopak.

Ona natomiast podczas tych biesiad więcej czasu spędzała w kuchni, aniżeli w pokoju razem z gośćmi bo:
-Aniu, przynieś kurczaka.
-Aniu, pomidorki się skończyły.
-Chce ktoś może kawę lub herbatę? Aniu, zrób proszę coś do picia.
-Aniu wyjdziesz z psem?
-Aniu, zajmij się dzieckiem.

I Ania bez słowa wykonywała wszystkie polecenia, a jej twarz była coraz bardziej udręczona, a jej serce było coraz bardziej poszarpane, a jej ciało było coraz bardziej zmęczone.
Bo nie tego się spodziewała, gdy wychodziła za mąż.
Dzieci? Owszem.
Pies? Jak najbardziej.
Kot? Niech w domu będzie cho…

Grube wnioski (z archiwum bloxa)

Około 20stej doszłam do wniosku, że już nigdy-qrwa-newer nie będę jadła na noc. Postawię przed lodówką działka samonaprowadzające, owinę ją drutem kolczastym, powieszę tabliczkę ZŁA LODÓWKA. Będę miała pewność, że moja dupa będzie się trzymała z daleka od tego przybytku kulinarnego zła.

I wtedy zostanę taka troszkę fit.

Przynajmniej do rana.

Około 21szej mi przeszło, więc z nonszalancją opierdoliłam dwie kanapki z pastą bakłażanową, dodałam do tego garść malin i dwa ciastka. Potem popchnęłam trzema preclami i podlałam się colą.

Oczywiście wszystkiemu jest winna moja koleżanka, która zaledwie dziś rano powiedziała mi, że wyglądam świetnie.
Ola nie widziała mnie przez jedenaście lat...czyli jak byłam w ciąży, więc mogło ją nieco ponieść.
Natomiast ja... jak to ja, wystarczyło że usłyszałam ten komplement i moje ego momentalnie dostało skrzydeł i poluzowało gumę w portkach.

Machnęłam oczywiście tylko ręką i powiedziałam zawstydzona, żeby dała spokój no-bo-przecież-qrwa-bez-przesady.

Szyb…

Qrewsko życiowe rozmowy (z archiwum bloxa)

W wieku nastolatkowym nie narzekałam na zbyt dużą ilość koleżanek, kumpli za to miałam wielu, no bo jak się potrafiło kopnąć piłkę prosto czy też skoczyć z rozbujanej huśtawki i nie rozjebać sobie łba, to było się kimś. Zapracowałam sobie naprawdę mocno na ten samczy respekt.

Owszem, biłam się z chłopakami.

Tak jest, dostawałam ciężki wpierdol.

Oni też, oficjalnie jednak przysięgali, że nigdy żaden ze mną nie przegrał.

Zawsze jednak tych kolegów było więcej. Z czasem zaczęło się to zmieniać, bo bez względu na płeć, wiek, status społeczny czy przekonania religijne, ludzie lubili do mnie mówić. Słuchać mnie już niekoniecznie, no ale to taka samolubna norma, że "ja, o mnie, moje, u mnie, ze mną, do mnie lub po prostu mnie".

Pracując za barem spotkałam wiele osób, niektórzy byli w chuj upierdliwi, zupełnie jak facet w trakcie grypy. Inni znowu nieco bardziej powściągliwi, ale i tak po pewnym czasie przybijaliśmy sobie piątki.

I tak też było z Izą.

Kiedy się poznałyśmy, była w mo…

Czy wypada oglądać gołe dupy w internetach? (z archiwum bloxa)

Dostałam wczoraj wieczorem wiadomość od hakera szantażysty. Chyba był na stażu, bo poziom mojego przestrachu równy był poziomowi ulic w Łodzi tuż po zimie. W mailu owym napisano, że jestem małym zboczeńcem, że oglądam strony dla dorosłych i bla bla bla i że za milczenie w sprawie moich odchyleń mam mu zapłacić 570 $.  Generalnie to wszystko by się zgadzało, bo obecnie jestem na etapie szukania inspiracji fotograficznych (prawda że szybkie alibi sobie znalazłam i jakie wiarygodne?), także wszelkie Red Tuby nie są mi obce. Celem weryfikacji mojego stanu podatności na szantaże emocjonalne, zdrapałam strupa i sprawdziłam temperaturę własnej krwi. Mocno zimna. Potem się zaplułam ze śmiechu do tego stopnia, że wieczorem już się myć nie musiałam. Kierowana zwykłą, babską ciekawością, wygoglałam, że identyczne wiadomości dostaje dzień w dzień kilka tysięcy ludzi.
Część z nich płaci, bo nie wypada, żeby ktokolwiek z rodziny czy przyjaciół dowiedział się o skazie na człowieku. Oczywiście nie są…

Coś

Uwielbiam Kraków.

Udaje mi się być tam kilka razy do roku, ale i tak zawsze powiem że "mało". To absolutnie magiczne miejsce jest i gdybym tylko posiadła umiejętność teleportacji, to niewątpliwie przy każdej nadarzającej się okazji wciskałabym przycisk "Kraków Old Town".

Obserwuję ludzi, i to nie tylko tych krakowskich, bo i tych wrocławskich, gdyńskich, warszawskich, katowickich, łódzkich i wielu innych też. Zadziwiam się ich pędem. Czasem towarzyszy mi przy tym alkohol, czasem sama sobie wystarczam, czasem ktoś ze mną jest.

I się zastanawiam.

Po chuj oni tak gnają? No po co? Żeby szybciej umrzeć? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie mam znać. Co jedyne to ja sama mogę zwolnić.

I naprawdę to robię. Staram się przynajmniej.

Już nie przedeptuję z nóżki na nóżkę, gdy stoję przy kasie i czekam, aż przyjdzie moja kolej, aż dziesięć osób przede mną zostanie obsłużone. Już nie pędzę autostradą na złamanie karku, już nie wbijam się w kolejce do bramek na tej samej autos…

Mówią o mnie że jestem idealna

Zakupiłam ostatnio w obwoźnym sklepie internetowym sukienki, sztuk pięć. Wyglądałam w nich tak doskonale, że bardziej się już nie dało ... więc normalne było, że dwie z nich w ramach złośliwości ubraniowej, wstąpiły  się w praniu do tego stopnia, że śmiało mogłabym je oddać do przedszkola na fartuszki dla pięciolatków.  HaeMie wielki środkowy palec w twoją stronę leci ty znafco dekatyzacji materiału przed szyciem!  STOP Nie dalej jak w zeszłą sobotę dowiedziałam się, że jestem kobietą idealną, że mężczyzna leżący u mych stóp to powinien się czuć tak, jakby trafił szóstkę w totka przynajmniej. Zaczęłam rżnąć skromnisię, potem jednak ta moja próżność wynikająca z płci, doszła do głosu i zapytałam autora owych słów: -Na jakiej podstawie takowe wnioski wysuwasz dobry człowieku?  Patrząc na niego pomyślałam, że owa podstawa ma zapewne swoje źródło w butelce z alkoholem. Parafrazując klasyka, to wiadomo przecież, że nie ma kobiet idealnych, tylko czasem wódki za mało się wypije. -Gadaliśmy…

Miała być wódka, był Psi Patrol (z archiwum bloxa)

Chciałam się umówić z kumpelą na ploty.

Takie o wszystkim, łącznie z podlewaniem alkoholem, narzekaniem na pogodę, kolejki w Biedrze (to ona, bo ja tam nie chodzę raczej) i obgadywaniem wszystkich, których zdążymy obgadać nim alkohol wywoła amnezję. Oczywiście oficjalnie to my nie obmawiamy nikogo, gdzieżby znowu. Nawet same przed sobą się do tego nie przyznamy.

W wersji mniej oficjalnej ...sami wiecie..."a słyszałaś co ta Gabryśka odwaliła?" i dalej to już z górki.

Dzwonię do niej, żeby potwierdzić spotkanie, a ta ździra zaczyna się wić niczym piskorz jakiś.
Się okazuje, że umówiona jest na nasz wieczór z facetem świeżo upolowanym na portalu randkowym. I że ona kategorycznie musi iść, bo to bankowo jest jej przyszły mąż i jeśli nie pójdzie, to kogo obwini o zniszczenie jej życia?

No kogo? No mnie.

Udzielam zgody i daje błogosławieństwo, przypominając, żeby na pierwszej randce nie szła z nim do łóżka.
Milczy.
Jest samotną matką dwójki dzieci i jedyny seks jaki uprawia, to z …

Siusiak i samochód (z archiwum bloxa)

Taaaak,  to będzie ostra jazda!
Sytuacja miała miejsce latem, na ulicy, tuż przed progiem zwalniającym. Jak się później przekonałam, okazała się to wręcz idealna miejscówka dla pewnego zboczeńca, który tam stał i udawał znak drogowy.
Czekał.
Tym razem na mnie.
Jadę autem i mam świadomość, że za chwilę będzie malutki pagórek na drodze, zaczynam więc powoli hamować. Widzę też faceta, samotnego wilka przy ulicy, co to zaraz przy tym wybrzuszeniu betonowym sobie stał. Pomyślałam wtedy, że może pełnił on zaszczytną funkcję przydrożnego słupka.
Później okazało się, że bardziej pasowało do niego miano miejscowego głupka.
Myślę sobie, że jak tak stanął to niech se już będzie, byleby nie miał planu na obsikanie mojego auta bo przysięgam, że musiałabym go wtedy kopnąć w członka, zachowując przy tym oczywiście wszelkie środki ostrożności. 
Ale gdzie tam, w życiu nigdy. Miał zupełnie inny pomysł, w który też zaangażował swojego siusiaka.
Dojeżdżam do tego progu, on wykonuje niepokojący ruch ręką…

Gotowanie qrwa (z archiwum bloxa)

Nie zostałam stworzona ani do porannego wstawania, ani do gotowania.

Kiedyś co prawda harowałam w restauracji, ale bardziej z przypadku niż z zamiłowania. Pełniłam tam funkcję kucharki, kelnerki, barmanki, sprzątaczki, zaopatrzeniowca, a jak trza było to i szefa - przykro mi, że obalę stereotyp, że jak ktoś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Każdy, tylko nie ja.

No kto jeździł autobusem po zakupy do restauracji? No kto?

Dawałam sobie świetnie radę, bo jak coś robię, nawet gdy drażni to mój układ nerwowy, to i tak na maksa podkręcam tempomat i nikt nie ma prawa się dojebać do niczego. Na szczęście te czasy MUSZENIA już minęły, nie ukrywam jednak że były. Z tego miejsca polecam wszystkim serdecznie pierdolić to, że coś "muszą", "powinni", "wypada" lub nieśmiertelne i bardzo wulgarne "co ludzie powiedzą".

O jeżu, i co z tego, że lokal splajtował.

Pamiętam, że napiwek raz dostałam w postaci 90 zł bo pan i pani strasznie się spieszyli do pokoju…

Nowe to ja lubię, ale buty

Pisałam na bloxie dziesięć lat, uwzględniając w tym ośmioletnią przerwę w publikowaniu wpisów oczywiście. Dobrze mi tam było. Dzięki temu, że kategorie były mocno tematyczne, a ja najwięcej czasu spędziłam w dziale TYLKO DLA DOROSŁYCH, to wiedziałam kto pisze na tyle chujowo, żeby sobie oka nim nie męczyć, kogo mogę hejtować, a kogo czytać z nieukrywaną przyjemnością. Wtenczas nastąpiło wygnanie z owej platformy, więc jako opcję zastępczą wybrałam najsampierw Wordpressa i pomyślałam sobie, że się przyzwyczaję do nowego bloga, tak jak piętnastoletnia dziewica, która dostała za męża człeka pięćdziesiąt lat starszego, przystosowałaby się do życia, zanim ten by umarł. Taki chuj. Dodatkowo ciężki pms, który mnie trzyma od dwóch tygodni nie pomaga. Czuję się tak, jakbym kogoś przypadkowo zabiła, ale jeszcze nie wiem kogo i za co. Jedyne co mogę zrobić, to sprawdzić kto z moich znajomych ostatnimi czasy wyłączył się z internetowego życia towarzyskiego, kto przestał publikować na swojej tabl…